niedziela, 28 stycznia 2018

Rozdział drugi

Sztywno i niezręcznie


-Mamooooo! On ciągle płacze i nie chce przestać!- krzyki siostry oraz płacz brata skutecznie przerwały jego sen. Przetarł ręką oczy, ziewnął i podniósł się siadając na łóżku. Chwile posiedział zaspanym wzrokiem gapiąc się przed siebie po czym znów ziewając odrzucił kołdrę i wstał. Z biurka stojącego pod oknem wziął telefon i sprawdził godzinę. 5:03. Kolejny beznadziejny poranek w beznadziejnej rzeczywistości jaką było mieszkanie z piątką młodszego rodzeństwa (od różnych ojców) w małym, trzypokojowym mieszkanku. Następny rozdzierający krzyk trzylatka zmusił go do wyjścia z pokoju. Przedtem jednak spojrzał jeszcze na piętrowe łóżko siostry i brata. Dolne było pościelone, ale na górnym wciąż spał jego  że rodzeństwo jest w salonie. Gdy wszedł do dużego pokoju poczuł zimno spowodowane otwartym oknem i brakiem ubrań na sobie prócz czarnym bokserek, w których spał. Potarł się rękami w ramiona po czym podszedł do małego trzyletniego chłopca by wziąć go na ręce i usiąść z nim na kanapie. Gdy to zrobił Eliza- młodsza siostra pobiegła do kuchni. Zapewne by powiadomić mamę iż jej najstarszy syn już wstał.
-Heeej, czemu płaczesz?- zapytał zapłakanego brata kojącym głosem. Posadził go sobie na kolanach przodem do siebie. Pogłaskał go po głowie i poruszał trochę kolanami w górę i w dół. a potem na boki. Jak zawsze podziałało. Kacper trochę się uspokoił i przytulił Dominika wciąż chlipiąc w jego klatkę piersiową. Starszy wstał z nim na rękach i podszedł do okna by je zamknąć, a potem do pudełka z zabawkami. Wyjął dwie plastikowe ciężarówki oraz kocyk, który położył na ziemi. Posadził na nim Kacpra, a przed nim postawił wyjęte wcześniej zabawki. Gdy chłopiec zajął się zabawą, on mógł przejść do kuchni. Stała w niej kobieta, bardzo drobna i bardzo zmęczona. Wyglądała na starszą niż w rzeczywistości przez wiecznie podkrążone oczy, włosy w bardzo złym stanie i bladą, zaniedbaną cerę. Na rękach trzymała roczne, najmłodsze dziecko jednocześnie gotując owsiankę dla pozostałych dzieci. Ubrana w szlafrok, z włosami związanymi w niechlujnego koka na czubku głowy, by długie włosy jej nie przeszkadzały.
-Dzień dobry mamo.- przywitał się Dominik wchodząc do kuchni. Uśmiechnął się też do siostry siedzącej przy stole. Podszedł do blatu i zaczął robić sobie kanapkę. Wstawił też wodę na kawę dla rodziców i herbatę dla siebie.
-Dzień dobry.- odpowiedziała spoglądając na niego. Uśmiechnęła się do siebie myśląc, że jej syn jest naprawdę przystojny. Wysoki, z szerokimi barkami i rosnącymi bicepsami, oraz widocznymi już niedużymi mięśniami brzucha, z roztrzepanymi na wszystkie strony gęstymi ciemnymi włosami i zielonymi oczami. Wiedziała, że wyrośnie na porządnego człowieka, wspaniałego męża i ojca.
-Mi też zrobisz?- spytała się Eliza widząc, że brat robi sobie kanapkę. Dominik tylko kiwnął głową i wziął się za przygotowywanie.
-Gdzie Robert?- zastanawiał się czemu nie widział jeszcze swojego ojczyma. Do pracy chodził na szóstą, a nie było nawet 5:30.
-W łazience, brał prysznic. Pewnie zaraz wyjdzie i też będziesz mógł się wykąpać. Teraz jedzcie.
    Po zjedzeniu, wzięciu, prysznica, ubraniu się i ogólnym ogarnięciu obudził resztę rodzeństwa śpiącą w pokoju obok. Pomógł nakarmić pozostałe rodzeństwo, odrobić pozostałe lekcje Elizie, których nie zrobiła poprzedniego wieczoru i wyszedł do szkoły. Jak zwykle zaproponował, że odprowadzi rodzeństwo do szkoły i przedszkola,  ale mama po raz kolejny odmówiła, tłumacząc, że piątoklasistka może sama pójść i wziąć ze sobą brata, a jej samej i najmłodszemu dziecku dobrze zrobi spacer i zaprowadzi trzylatka do przedszkola. "Po za tym, to i tak nie w twoją stronę".
Dominik więc pojechał tramwajem prosto pod budynek, ale już na przystanku zastała go miła niespodzianka. Wiktoria. Wysiadła ze środku komunikacji miejskiej ze słuchawkami w uszach, w czarnej bluzie i legginsach, z blond włosami związanymi w długiego kucyka. Przeszła przez pasy i szła prosto na piętnastolatka nie widząc go jednak, bo wgapiona była w telefon pisząc ze swoim starszym bratem o tym, co chce na obiadokolacje, jakie jadali. Rozmowa skończyła się ustaleniem, że zamawiają po prostu pizzę. Blondynka chowała telefon do kieszeni bluzy i podnosiła głowę w momencie, w którym wpadła na chłopaka. Odbiła się od niego i już miała upaść gdy została przyciągnięta za ramię, za które została złapana. Spojrzała w górę i zobaczyła Dominika. Szeroki uśmiech, ciemnozielone oczy, które też się do niej uśmiechały i gęste włosy, których tak chciała dotknąć, przeczesać. A potem poczuła potrząśnięcie wciąż trzymanym ramieniem i zorientowała się, że wgapia się w chłopaka, a on coś do niej mówi, tylko że ona nie słyszy, bo ma słuchawki. Natychmiast je wyjęła.
-Co? Mówiłeś coś?- zapytała zakłopotana. Dominik krótko się zaśmiał i powtórzył:
-Hej
-O hej, no tak. Przepraszam, że na ciebie wpadłam, nie widziałam cię. Pisałam z bratem.
-Spoko, nic się nie stało. A o czym?- spytał z ciekawości
-O jedzeniu. O tym co zrobimy, zamówimy lub kupimy jak wróci z pracy.
-Yhm i co?
-Stwierdziliśmy, że zamówimy pizzę.- niby normalnie rozmawiali, a jednak w powietrzu czuć było coś dziwnego. Było trochę sztywno i niezręcznie. Tak naprawdę żadne nie wiedziało o czym mogliby rozmawiać. Nie spotkali się, a nawet się nie widzieli od imprezy Alka. To była ich pierwsza rozmowa od ich pierwszego razu. Dominik wciąż trzymał rękę na ramieniu Wiktorii wysyłając jej przyjemne ciepło, które rozchodziło się po całym ciele. Jakby zorientował się, że nadal ją trzyma poluźnił trochę mocny uścisk, ale nie puścił.
-Jeśli chcesz... to... możesz wpaść i zjeść z nami.- zaproponowała nieśmiało. Chciała, żeby przyszedł i spędził z nią trochę czasu. Nie widzieli się cały weekend i poniedziałek, nie rozmawiali, ani nawet nie pisali. Tęskniła za nim.
-Em dzięki, przyszedłbym, ale mam trening. Wiesz, nie mogę opuścić. Ale następnym razem na pewno przyjdę.- uśmiechnął się.
-Okej. Idziemy do szkoły?- zapytała. Chciała odwrócić jego uwagę od rumieńca, który pojawił się na jej policzkach. Zrobiło się jej głupio i przykro jednocześnie. "Jak mogłam zapomnieć, że ma trening?"- pytała się samej siebie. Dalej szli już nie rozmawiając,a po chwili oddawali swoje kurtki w szatni i szli po schodach na piętro. Parę osób się z nimi przywitało, ale nie zwracali na nich uwagi. Czuli swoje wzajemne ciepło. Dłonie czy ramiona przypadkiem się o nich ocierające. Doszli na drugie piętro, gdzie oboje mieli lekcje, tylko Wiktoria w sali zaraz przy schodach, a Dominik musiał pójść na drugą stronę korytarza. Oboje przystanęli przy sali od matematyki, którą blondynka miała mieć jako pierwszą. Patrzyli chwilę na siebie, a potem brunet nachylił się do niej i szepnął wprost do jej ucha:
-Tamta noc była cudowna. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.- po czym spojrzał w jej oczy, uśmiechnął się i odwrócił idąc do swojej sali.

niedziela, 14 stycznia 2018

Rozdział pierwszy

"Obyś nie była w ciąży"


-No chyba sobie kurwa żartujesz.- powiedziała Paulina ignorując zdegustowane spojrzenie jednej z sprzątaczek przechodzącej akurat obok nich.
-Nie, nie żartuję.- odparła z uśmiechem Wiktoria otwierając szafkę by wziąć z niej książki. Spojrzała na przyjaciółkę opierającą się o szafki obok. Paulina patrzyła się na nią z wyczekiwaniem.
-I? Opowiedz mi! Chcę wszystko wiedzieć. Wszystko!- blondynka zamknęła w końcu szafkę i z książką po pachą ruszyła w stronę schodów na piętro, a farbowana na różowo przyjaciółka za nią.
-Pamiętasz jak wyciągnęłyście mnie do tańca na imprezie u Alka?- gdy "różowa" jak to ją wszyscy przez jej włosy nazywali kiwnęła głową Wiktoria  kontynuowała.-Tańczyłam z Dominikiem i jakoś tak wyszło, że poszliśmy do mnie i... i po prostu to zrobiliśmy.- weszły na pierwsze piętro gdzie miały pierwszą lekcję, ale zamiast pod klasę skierowały się do łazienki. 
- Tak po prostu? To nie mogło być "tak po prostu"! Tego nie robi się "tak po prostu"!
-Ciszej.- syknęła blondynka. Mijały po drodze innych uczniów i mimo że wszyscy byli zaspani i ledwo przytomni bo był poniedziałek 5 minut przed ósmą i nikt ich nie słuchał to Wiktoria wolała zachować ostrożność. To co zrobiła z Dominikiem w piątkową noc uważała za jej intymną sprawę i nie chciała się nią z nikim dzielić. No, z nikim poza najlepszą przyjaciółką. Weszły do łazienki, gdzie położyły swoje plecaki na parapecie i stanęły przy umywalce z lustrem. Paulina wyciągnęła z kieszeni telefon i opierając się bokiem o ścianę zaczęła pisać do mamy, że nie wróci do domu przed dwudziestą. Wiktoria w tym czasie poprawiała włosy.
-Było wspaniale.- wypaliła w końcu po chwili ciszy. Odwróciła się i oparła tyłem o umywalkę patrząc przed siebie na zaniedbaną szkolną łazienkę. Westchnęła przypominając sobie wszystkie chwile i uczucia towarzyszące jej w piątkową noc.
-To dobrze. Czasami pierwszy raz jest straszny i można nabawić się uprzedzeń co do kolejnego razu. W sumie to nie dziwię się, że było w porządku. Podobno Dominik jest dobry. Tak słyszałam, nie sprawdzałam.- uśmiechnęła się w stronę blondynki, która nie mogła tego zobaczyć gdyż stała tyłem. Na to stwierdzenie blondynka głośno westchnęła. No właśnie, "słyszałam, że Dominik jest dobry". Wiktoria wiedziała jaki brunet jest: przystojny, silny, dojrzały, nie tak, jak większość chłopaków w ich wieku. Mimo tego że był bardzo młody to miał już kilka dziewczyn i parę "razów" za sobą. W tym z dziewczynami z ich szkoły. Wiktoria bała się, że Dominik nie będzie dla niej taki, jaki był przed piątkową nocą. Oboje czuli, że łączy ich coś innego niż zwykłych znajomych. Dziewczyna miała nadzieję, że ich znajomośc pójdzie o krok dalej, ale co na to brunet? Znów odwróciła się w stronę lustra i ponownie na siebie spojrzała. Czy była wystarczająco ładna by spodobać mu się na dłuższą metę? Miała długie, blond włosy, niebieskie oczy, nie pełne, ale też nie wąskie różowe usta, parę bladych piegów na nosie. Szczupła, niska. Ubierała się prawie zawsze tak samo: czarne legginsy, czarna koszulka i bordowa bądź czarna bluza siegająca za tyłek. Oczywiście gdy robiło się cieplej rezygnowała z ciepłej bluzy i długich leginsów zastępując je krótkimi spodenkami. Ale w tym roku chłodna pogoda przyszła szybko. Już w połowie sierpnia zaczął lać deszcz i utrzymał się do dzisiaj.
-Już dzwonek, chodźmy na angielski.-powiedziała, po czym wzięły plecaki i poszły na lekcję.
Dominik stał za szkołą z przyjacielem i palił papierosa. Był zamyślony.
-Ej, Dominik?- zapytał Alek.
-Co?
-Czemu tak nagle zwinąłeś się ode mnie w piątek?- zadał pytanie, które nurtowało go odkąd zauważył brak kolegi na swojej domówce, choć domyślał się odpowiedzi. Weronika z młodszej klasy  podobała się brunetowi odkąd zauważył ją na szkolnej dyskotece rok temu. Tańczyła najlepiej ze wszystkich dziewczyn jakie znał.
- Poszliśmy z Werą do niej.- odpowiedział uśmiechając się do siebie na wspomnienia tej nocy.
-Uuuuu chyba było ostro, co? Jest seksowna.
-Najlepszy raz jaki miałem.- powiedział zgodnie z prawdą po czym zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa na chodnik obok.
- Chodźmy, w tym roku trzeba się postarać.
      Po skończonych lekcjach dziewczyny poszły razem do domu Weroniki. Wsiadły w tramwaj i przejechały 10 przystanków, które dzieliły blok blondynki od szkoły, wysiadły na odpowiednim przystanku i ruszyły do klatki. Nie była to piękna okolica. Obskurne, stare, brzydkie bloki mieszkalne, które już dawno powinny mieć remont. Ale co się dziwić? Weronika wychowywana tylko przez starszego brata gdyż ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym  nie była bogatym dzieckiem. Jak zresztą prawie wszyscy w jej gimnazjum. Mieszkała na trzecim piętrze w dwupokojowym mieszkaniu z łazienką i kuchnią. Jej brat zajmował salon, a ona mały pokoik. To właśnie do niego przyjaciółki udały się po wejściu do mieszkania. Pokój mimo że mały był ładny i dziewczęcy. Utrzymany w białym kolorze. Białe ściany i meble: szafa stojąca naprzeciwko drzwi, łóżko pod ścianą z drzwiami, biurko pod oknem i komoda oraz wysoka, wąska szafka z półkami obok szafy. W tym miejscu zawsze był bałagan. Stosik niepotrzebnych lub potrzebnych, ale "zgubionych" rzeczy i parę pudełek. Na środku szary dywan. To właśnie na nim usiadły i znów zaczęły rozmawiać o piątkowej nocy. Tym razem "różowa" ze szczegółami usłyszała przebieg pamiętnych wydarzeń. Skwitowała to jednym, krótkim zdaniem:
-No, obyś teraz tylko nie była w ciąży.- po czym się zaśmiała.

niedziela, 31 grudnia 2017

Prolog

"Zrobiliśmy to"


      Muzyka dudniła. Słychać ją było już przed blokiem, w którym odbywała się impreza. Domówkę zorganizował jeden z tych ''sławniejszych'' chłopaków z trzeciej klasy na rozpoczęcie roku szkolnego, a tym samym ich ostatniego w gimnazjum. Zaprosił całą klasę oraz zaprzyjaźnioną im drugą g. Grupka dziewczyn z tej młodszej klasy stała pod oknem i rozmawiała. Tylko jedna z nich nie śmiała się z właśnie opowiedzianego żartu. Zajęta była obserwowaniem pewnego chłopaka ze starszej klasy i odpowiadaniem na jego uśmiech. Gdy powrócił do rozmowy z gospodarzem rozmarzonym wzrokiem przesuwała po jego ciele. Zaczęła od głowy. Stał profilem, więc mogła podziwiać jedno jego zielone oko, pół uśmiechu pełnym warg i brązowe, gęste włosy. Dalej były szerokie barki, wyćwiczone przez długoletnie treningi pływania i boksu. Ubrany był zwyczajnie: czarna koszulka, czarne spodnie i czarne vansy, a jednak gdy tylko go zobaczyła to serce zabiło jej szybciej. Czuła napięcie między nimi, ale nie złe, a przeciwnie. Żołądek skręcał jej się odkąd została zaproszona i dowiedziała się, że on też tu będzie. Szturchnięta przez koleżankę stojącą obok przerwała wpatrywanie się w bruneta i powróciła do rozmowy.
Gdy przyjaciel odszedł porozmawiać z innymi gośćmi od razu powrócił wzrokiem do drobnej blondynki. Teraz miał możliwość bardziej się jej przyjrzeć. Mimo, że widział ją prawie codziennie i doskonale wiedział jak wygląda to i tak zaparło mu dech w piersi.  Długie blond włosy podkręciła lokówką i zostawiła rozpuszczone aby falami spływały po plecach. Jedynie pasemka przy samej twarzy spięła z tyłu wsuwką. Miała trochę mocniejszy niż zwykle makijaż, ale wciąż delikatny. Czarne kreski, czarny tusz, podkład, korektor, róż i czerwona szminka, która dzisiaj bardzo rzucała się w oczy. Złote kolczyki koła - to była jej jedyna biżuteria. Czarna sukienka do połowy uda z lekko rozkloszowanym dołem ładnie opinała jej szczupłe ciało. Na nogach miała czarne vansy. Bardzo mu się podobała. Intrygowała i podniecała. A jej niewinność i delikatność rozczulała.  Z głośników zabrzmiała rytmiczna piosenka z głośnym i wyraźnym beatem. Wiedział, że ją uwielbia. On zresztą też i chyba każdy w mieszkaniu. Spojrzał na nią i uśmiechnął się widząc jak koleżanki pchają ją na środek pokoju aby zatańczyła. On też ruszył. Prosto na nią. Gdy się spotkali po prostu odwrócił ją do siebie tyłem i zaczęli tańczyć. Położył jej ręce na biodrach, którymi poruszała w rytm muzyki. Na parkiecie zrobiło się jeszcze tłoczniej, koleżanki blondynki tańczyły kawałek dalej, ona jednak jakby o nich zapomniała. Od tyłu zarzuciła ręce na jego szyję i wplotła we włosy. Następnie powoli sunęła rękoma wzdłuż jego szyi, barków, aż nagle szybko odwróciła się przodem do bruneta i ponownie zarzuciła ręce na jego szyję. Spojrzeli sobie w oczy, a ogień pomiędzy nimi wzrósł. W końcu nie wytrzymali i zaczęli namiętnie się całować, bardziej się do siebie przysuwając i wciąż nie przestając tańczyć. Po paru minutach odsunęli się od siebie i znów spojrzeli w oczy.
   - Chodźmy do mnie.- szepnęła dziewczyna i posłała chłopakowi uśmiech. Od razu kiwnął głową i ruszyli pomiędzy innymi tańczącymi ludźmi do wyjścia.
  Ubrania leżały na podłodze przed białym , jednoosobowym łóżkiem, na którym teraz się znajdowali. Nie mogli się od siebie oderwać. Ręce błądziły po całym ciele, usta puchły od bardzo mocnych i namiętnych pocałunków. Nawet nie zwrócili uwagi, że ktoś wszedł do małego mieszkania blondynki. Dobrze, że ''ten ktoś'' był zbyt pijany, by sprawdzić czy jego młodsza siostra śpi, bo bardzo by się zdziwił. Rzucił się na kanapę w salonie pragnąc tylko zamknąć oczy i zasnąć. Zauważył go dopiero piętnastolatek opuszczający grubo po północy mieszkanie.
Gdy leżała w łóżku już sama, przykryta kołdrą i ledwo patrząca na oczy, sekundę przed zaśnięciem wysłała krótkiego esemesa najlepszej przyjaciółce po czym zamknęła oczy.
                         Zrobiliśmy to.

Hej wszystkim! Witam na moim nowym blogu, który jest także moim drugim. Mam nadzieję, że prolog się Wam podoba i zachęciłam Was do przeczytania całego opowiadania. Rozdziały będą pojawiały się co dwa tygodnie w niedzielę. Mam nadzieję, że ze mną będziecie! Do zobaczenia:)

Adres mojego poprzedniego bloga:
Whenthedreacomestrue.blogspot.com