"Obyś nie była w ciąży"
-No chyba sobie kurwa żartujesz.- powiedziała Paulina ignorując zdegustowane spojrzenie jednej z sprzątaczek przechodzącej akurat obok nich.
-Nie, nie żartuję.- odparła z uśmiechem Wiktoria otwierając szafkę by wziąć z niej książki. Spojrzała na przyjaciółkę opierającą się o szafki obok. Paulina patrzyła się na nią z wyczekiwaniem.
-I? Opowiedz mi! Chcę wszystko wiedzieć. Wszystko!- blondynka zamknęła w końcu szafkę i z książką po pachą ruszyła w stronę schodów na piętro, a farbowana na różowo przyjaciółka za nią.
-Pamiętasz jak wyciągnęłyście mnie do tańca na imprezie u Alka?- gdy "różowa" jak to ją wszyscy przez jej włosy nazywali kiwnęła głową Wiktoria kontynuowała.-Tańczyłam z Dominikiem i jakoś tak wyszło, że poszliśmy do mnie i... i po prostu to zrobiliśmy.- weszły na pierwsze piętro gdzie miały pierwszą lekcję, ale zamiast pod klasę skierowały się do łazienki.
- Tak po prostu? To nie mogło być "tak po prostu"! Tego nie robi się "tak po prostu"!
-Ciszej.- syknęła blondynka. Mijały po drodze innych uczniów i mimo że wszyscy byli zaspani i ledwo przytomni bo był poniedziałek 5 minut przed ósmą i nikt ich nie słuchał to Wiktoria wolała zachować ostrożność. To co zrobiła z Dominikiem w piątkową noc uważała za jej intymną sprawę i nie chciała się nią z nikim dzielić. No, z nikim poza najlepszą przyjaciółką. Weszły do łazienki, gdzie położyły swoje plecaki na parapecie i stanęły przy umywalce z lustrem. Paulina wyciągnęła z kieszeni telefon i opierając się bokiem o ścianę zaczęła pisać do mamy, że nie wróci do domu przed dwudziestą. Wiktoria w tym czasie poprawiała włosy.
-Było wspaniale.- wypaliła w końcu po chwili ciszy. Odwróciła się i oparła tyłem o umywalkę patrząc przed siebie na zaniedbaną szkolną łazienkę. Westchnęła przypominając sobie wszystkie chwile i uczucia towarzyszące jej w piątkową noc.
-To dobrze. Czasami pierwszy raz jest straszny i można nabawić się uprzedzeń co do kolejnego razu. W sumie to nie dziwię się, że było w porządku. Podobno Dominik jest dobry. Tak słyszałam, nie sprawdzałam.- uśmiechnęła się w stronę blondynki, która nie mogła tego zobaczyć gdyż stała tyłem. Na to stwierdzenie blondynka głośno westchnęła. No właśnie, "słyszałam, że Dominik jest dobry". Wiktoria wiedziała jaki brunet jest: przystojny, silny, dojrzały, nie tak, jak większość chłopaków w ich wieku. Mimo tego że był bardzo młody to miał już kilka dziewczyn i parę "razów" za sobą. W tym z dziewczynami z ich szkoły. Wiktoria bała się, że Dominik nie będzie dla niej taki, jaki był przed piątkową nocą. Oboje czuli, że łączy ich coś innego niż zwykłych znajomych. Dziewczyna miała nadzieję, że ich znajomośc pójdzie o krok dalej, ale co na to brunet? Znów odwróciła się w stronę lustra i ponownie na siebie spojrzała. Czy była wystarczająco ładna by spodobać mu się na dłuższą metę? Miała długie, blond włosy, niebieskie oczy, nie pełne, ale też nie wąskie różowe usta, parę bladych piegów na nosie. Szczupła, niska. Ubierała się prawie zawsze tak samo: czarne legginsy, czarna koszulka i bordowa bądź czarna bluza siegająca za tyłek. Oczywiście gdy robiło się cieplej rezygnowała z ciepłej bluzy i długich leginsów zastępując je krótkimi spodenkami. Ale w tym roku chłodna pogoda przyszła szybko. Już w połowie sierpnia zaczął lać deszcz i utrzymał się do dzisiaj.
-Już dzwonek, chodźmy na angielski.-powiedziała, po czym wzięły plecaki i poszły na lekcję.
Dominik stał za szkołą z przyjacielem i palił papierosa. Był zamyślony.
-Ej, Dominik?- zapytał Alek.
-Co?
-Czemu tak nagle zwinąłeś się ode mnie w piątek?- zadał pytanie, które nurtowało go odkąd zauważył brak kolegi na swojej domówce, choć domyślał się odpowiedzi. Weronika z młodszej klasy podobała się brunetowi odkąd zauważył ją na szkolnej dyskotece rok temu. Tańczyła najlepiej ze wszystkich dziewczyn jakie znał.
- Poszliśmy z Werą do niej.- odpowiedział uśmiechając się do siebie na wspomnienia tej nocy.
-Uuuuu chyba było ostro, co? Jest seksowna.
-Najlepszy raz jaki miałem.- powiedział zgodnie z prawdą po czym zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa na chodnik obok.
- Chodźmy, w tym roku trzeba się postarać.
Po skończonych lekcjach dziewczyny poszły razem do domu Weroniki. Wsiadły w tramwaj i przejechały 10 przystanków, które dzieliły blok blondynki od szkoły, wysiadły na odpowiednim przystanku i ruszyły do klatki. Nie była to piękna okolica. Obskurne, stare, brzydkie bloki mieszkalne, które już dawno powinny mieć remont. Ale co się dziwić? Weronika wychowywana tylko przez starszego brata gdyż ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym nie była bogatym dzieckiem. Jak zresztą prawie wszyscy w jej gimnazjum. Mieszkała na trzecim piętrze w dwupokojowym mieszkaniu z łazienką i kuchnią. Jej brat zajmował salon, a ona mały pokoik. To właśnie do niego przyjaciółki udały się po wejściu do mieszkania. Pokój mimo że mały był ładny i dziewczęcy. Utrzymany w białym kolorze. Białe ściany i meble: szafa stojąca naprzeciwko drzwi, łóżko pod ścianą z drzwiami, biurko pod oknem i komoda oraz wysoka, wąska szafka z półkami obok szafy. W tym miejscu zawsze był bałagan. Stosik niepotrzebnych lub potrzebnych, ale "zgubionych" rzeczy i parę pudełek. Na środku szary dywan. To właśnie na nim usiadły i znów zaczęły rozmawiać o piątkowej nocy. Tym razem "różowa" ze szczegółami usłyszała przebieg pamiętnych wydarzeń. Skwitowała to jednym, krótkim zdaniem:
-No, obyś teraz tylko nie była w ciąży.- po czym się zaśmiała.
-Już dzwonek, chodźmy na angielski.-powiedziała, po czym wzięły plecaki i poszły na lekcję.
Dominik stał za szkołą z przyjacielem i palił papierosa. Był zamyślony.
-Ej, Dominik?- zapytał Alek.
-Co?
-Czemu tak nagle zwinąłeś się ode mnie w piątek?- zadał pytanie, które nurtowało go odkąd zauważył brak kolegi na swojej domówce, choć domyślał się odpowiedzi. Weronika z młodszej klasy podobała się brunetowi odkąd zauważył ją na szkolnej dyskotece rok temu. Tańczyła najlepiej ze wszystkich dziewczyn jakie znał.
- Poszliśmy z Werą do niej.- odpowiedział uśmiechając się do siebie na wspomnienia tej nocy.
-Uuuuu chyba było ostro, co? Jest seksowna.
-Najlepszy raz jaki miałem.- powiedział zgodnie z prawdą po czym zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa na chodnik obok.
- Chodźmy, w tym roku trzeba się postarać.
Po skończonych lekcjach dziewczyny poszły razem do domu Weroniki. Wsiadły w tramwaj i przejechały 10 przystanków, które dzieliły blok blondynki od szkoły, wysiadły na odpowiednim przystanku i ruszyły do klatki. Nie była to piękna okolica. Obskurne, stare, brzydkie bloki mieszkalne, które już dawno powinny mieć remont. Ale co się dziwić? Weronika wychowywana tylko przez starszego brata gdyż ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym nie była bogatym dzieckiem. Jak zresztą prawie wszyscy w jej gimnazjum. Mieszkała na trzecim piętrze w dwupokojowym mieszkaniu z łazienką i kuchnią. Jej brat zajmował salon, a ona mały pokoik. To właśnie do niego przyjaciółki udały się po wejściu do mieszkania. Pokój mimo że mały był ładny i dziewczęcy. Utrzymany w białym kolorze. Białe ściany i meble: szafa stojąca naprzeciwko drzwi, łóżko pod ścianą z drzwiami, biurko pod oknem i komoda oraz wysoka, wąska szafka z półkami obok szafy. W tym miejscu zawsze był bałagan. Stosik niepotrzebnych lub potrzebnych, ale "zgubionych" rzeczy i parę pudełek. Na środku szary dywan. To właśnie na nim usiadły i znów zaczęły rozmawiać o piątkowej nocy. Tym razem "różowa" ze szczegółami usłyszała przebieg pamiętnych wydarzeń. Skwitowała to jednym, krótkim zdaniem:
-No, obyś teraz tylko nie była w ciąży.- po czym się zaśmiała.
Wybacz że dopiero teraz się tu doczłapałam, ale się doczłapałam!
OdpowiedzUsuńKrótki ten rozdział, trochę szkoda bo lubię dłuższe rozdziały, gdzie można poczytać i poczuć postacie. Mam nadzieję że się jeszcze rozkręcisz z tą długością :) Mało się tu działo, w sumie tylko rozmowa o dniu wcześniejszym którego opis mniej więcej poznaliśmy w prologu. Trochę szkoda że tak mało tu było Dominika bo go polubiłam, chciałabym go bardziej poznać, jest taką tajemnicą postacią trochę.
Czekam na jakąś akcję, jakieś tajemnice i wyjaśnienia :D
Przy okazji:
Zapraszam na rozdział 84!
Tatuaż z Motylkiem
Pozdrawiam!